I tydzień minął… no dobra prawie tydzień… i Gania wróciła z Francji i już nie ma naszych planów tylko są moje widać niespełnione jak w tym śnie co dziś rano miałem… a może dalej śnię?
Jestem trochę … (naprawdę to bardzo) zawiedziony. Miało być fajne spotkanie pod koniec grudnia a tu “chcę ale… (…) za szybko (…) jeszcze nie teraz” A co mi tam wyżalę się i tak nikt tego nie czyta… najwyżej po łbie dostanę ze to “upubliczniam” – ciekawe tylko komu… smutno mi, niech mnie ktoś przytuli. Pomyśleć że w Piątek dostałem 5 z laborków z Baz Danych D: dobra 5- ale zawsze jest to 5 no i przedstawiliśmy z bratem zadany temat z Podstaw Teleinformatyki (był o hackingu) i okazał się dobrze przyjęty wszystko tak mile się zapowiadało… nie no ale musiał mi się humor totalnie zje.. zepsuć. Najpierw Rise Of Nations mi się zaczęło wywalać podczas prób ataku (a gra mnie kosztowała 25 zł), następnie Gania wróciła w Piątek i mi nie powiedziała (żadnego SMS “Hej już jestem w kraju” nic kompletne ZERO) a teraz to że nici z spotkania…

czuje się coś podobnie jak ta dziewczyna, niech mnie ktoś zastrzeli..

będzie to wspaniały przykład miłosierdzia